Nikt nie ma wątpliwości, że dzieci różnią się do pewnego stopnia od swoich rodziców. Zjawisko to nazywamy zmiennością. Wiemy z genetyki, że te różnice mogą być m.in. skutkiem zmian w materiale genetycznym, czyli tzw. mutacji. Jeszcze w starożytności Empedokles, a w czasach nowożytnych Maupertuis oraz przed Darwinem kreacjonista Edward Blyth mówili o doborze naturalnym (nie stosując tej nazwy): te organizmy, które wskutek zmienności są lepiej przystosowane do warunków środowiska, w którym żyją, mają większe szanse na przeżycie i doczekanie dojrzałości, kiedy będą mogły przekazać potomstwu swój materiał genetyczny (ewentualnie nieco zmieniony).
Zmienność, mutacje i działanie doboru naturalnego w świecie ożywionym ewolucjoniści nazywają ewolucją. Ponieważ nie można zaprzeczyć istnienia zmienności, mutacji i doboru naturalnego, ewolucjoniści twierdzą, że teoria ewolucji jest prawdziwa, że ewolucja jest faktem.
Widzimy w przyrodzie, jak środowisko wpływa na przeżycie różnych osobników tego samego gatunku. Widzimy nawet powstawanie nowych gatunków w rezultacie omawianych procesów. Wszystko to można w przyrodzie zaobserwować i jest to naukowo udokumentowane. Oczywiście kreacjoniści z tymi obserwacjami nie polemizują. A jednak kreacjoniści walczą z ewolucjonistami. Co więc kreacjoniści odrzucają?
Zamieszanie na temat sporu ewolucjonizm-kreacjonizm jest znaczne. Ewolucjoniści skutecznie zamazali i nadal zamazują, o co naprawdę chodzi w tym sporze. Zmiany, o których wyżej była mowa, zachodzą bardzo szybko. Nowe gatunki mogą pojawić się już po kilku pokoleniach. Ale - i to jest istotne - psy nadal pozostają psami, żaby żabami, a konie końmi. Nie obserwujemy ryb zmieniających się w żaby czy jaszczurek w ptaki. Pojawiają się tylko nowe odmiany, rasy i gatunki psów, żab i koni.
To, co obserwujemy, zgodne jest z biblijnym ujęciem stworzenia. Bóg stworzył na początku różne rodzaje zwierząt. Rodzaje te były zdolne przystosowywać się do rozmaitych środowisk, tworząc w efekcie nowe gatunki. Ewolucjoniści nazywają to ewolucją, dokładniej: mikroewolucją. Ten rodzaj ewolucji polega naprawdę na zmienności wewnątrz stworzonego rodzaju. Kreacjoniści nie kwestionują zachodzenia mikroewolucji, lecz wątpią w coś zupełnie innego i dużo ważniejszego, coś, czego nigdy nie zaobserwowano, coś, co ewolucjoniści również nazywają ewolucją, a co powinni wyłącznie nazywać makroewolucją. Obejrzyjmy witrynę internetową Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego (http://www.creationism.org.pl), a zobaczymy, że angielska nazwa głosi: Polish Anti-Macroevolution Group, czyli Polska Grupa Antymakroewolucjonistyczna.
Przez ewolucję rozumie się więc nie tylko pojawianie się nowych odmian psów, ale też pochodzenie płazów, gadów, ptaków, ssaków i ludzi od pierwotnie istniejących jednokomórkowych organizmów poprzez mutacje i dobór naturalny, a wszystko w ciągu wielu milionów lat. Mamy więc dwa zupełnie odmienne procesy, do których ewolucjoniści stosują jedno pojęcie - ewolucji. Jeden proces można obserwować, drugiego nie można bo trwa (rzekomo) zbyt długo. Jeden można badać metodami naukowymi, drugiego - nie, gdyż zachodzi zbyt wolno. Jeden jest faktem, o drugim można wypowiadać jedynie hipotezy. Nazywają więc dwa różne procesy tym samym słowem. Czy kreacjoniści odrzucają zachodzenie ewolucji? I tak, i nie, zależnie od tego, który jej rodzaj mamy na myśli.
Żeby uniknąć zamieszania, kreacjoniści proponują, by nie mówić ogólnie o ewolucji, tylko albo o mikro-, albo o makroewolucji. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby unikanie nazywania tego pierwszego procesu mikroewolucją, a zamiast tego na przykład adaptacją lub przystosowaniem się. Wtedy słowem "ewolucja" określalibyśmy tylko hipotetyczny proces pochodzenia wszystkich organizmów żywych od wspólnego przodka. Spór stałby się krystalicznie jasny. Wiedzielibyśmy, co jest faktem, a co hipotezą.
Ewolucjoniści zmuszeni byliby wówczas przedstawiać argumenty, że miliony błędów genetycznych (mutacji) mogą prowadzić do nowej informacji genetycznej, bo obserwujemy coś przeciwnego - zmienność i dobór naturalny nie tworzą nowej informacji. One jedynie inaczej organizują istniejącą informację lub usuwają jej część. Ewolucjoniści zmuszeni byliby wyjaśniać, dlaczego nie obserwujemy w zapisie kopalnym niezliczonych form przejściowych. Musieliby przyznać, że koncepcja ewolucji od cząsteczki do człowieka to tylko hipotetyczna filozofia bez obserwacyjnego poparcia, filozofia wyjaśniająca świat ożywiony bez odwoływania się do Boga.
Ale ewolucjoniści wolą tym samym słowem nazywać dwa różne procesy. Rozumiemy już, dlaczego - fakty dotyczące jednego z nich mogą traktować jako dowód na rzecz tego drugiego. Precyzja językowa jest dla ewolucjonizmu zabójcza.
Marta Cuberbiller na podstawie: Tas Walker, "Don't fall for the bait and switch", Creation, September-November 2007, vol. 29, no. 4, s. 38-39
MANIPULACJE JĘZYKOWE EWOLUCJONISTÓW
Komentarz został zapisany. Będzie widoczny w ciągu kilku minut.
Wystąpił błąd, komentarz nie został zapisany. Spróbuj ponownie później.
komentarze do wpisu » MANIPULACJE JĘZYKOWE EWOLUCJONISTÓW
-
Bardzo dobry artykuł :)
Manipulacje, kłamstwa, fałszerstwa, przestępstwa...
I indoktrynacja.
Ale zamach na czlowieka się nie uda z wielu względów. Fałszerze świata nie zdobędą :)
2009-03-07 13:17
-
Jesusowi na odsiecz
Jeden proces można obserwować, drugiego nie można bo trwa (rzekomo) zbyt długo. Jeden można badać metodami naukowymi, drugiego - nie, gdyż zachodzi zbyt wolno. Jeden jest faktem, o drugim można wypowiadać jedynie hipotezy.
Nie możemy "obserwować" rozlicznych obiektów, wydarzeń i procesów opisywanych przez nauki historyczne, fizykę/kosmologię, geologię etc. Postulujemy ich istnienie/zachodzenie jako element najlepszego wyjaśnienia tego, co empirycznie dostępne. Żaden współczesny historyk nie może "obserwować" niejakiego Jezusa z Nazaretu, ale z pewnością wzburzylibyście się Państwo wielce na sugestię, że teza o istnieniu Jezusa z Nazaretu to tylko ideologicznie motywowana "filozofia" pozbawiona empirycznego oparcia. Zaleca się zatem większą ostrożność w przechodzeniu od "nie można obserwować" do "filozofia bez obserwacyjnego poparcia".
Ewolucjoniści zmuszeni byliby wyjaśniać, dlaczego nie obserwujemy w zapisie kopalnym niezliczonych form przejściowych.
Rzecz w tym, że odnalezienie choćby jednego organizmu, który zasadnie można określić jako "formę przejściową", w zupełności wystacza, by zasadnie uznać za fałszywe stanowisko , który implikuje nieistnienie "form przejściowych". Byłbyż tedy tiktaalik rosae młotem na fundamentalistyczny kreacjonizm?Musieliby przyznać, że koncepcja ewolucji od cząsteczki do człowieka to tylko hipotetyczna filozofia bez obserwacyjnego poparcia
Empirycznego oparcia, czyli konfirmacji, dla teorii makroewolucji dostarczają dane wykopaliskowe, anatomia porównawcza i badania genetyczne - o szczegółach czego powiadamiają m. in. stosowne podręczniki akademickie oraz niezliczone publikacje popularnonaukowe (np. wydana niedawno książka znanego biologa Jerry'ego Coyne)
Precyzja językowa jest dla ewolucjonizmu zabójczaMamy zatem najwyraźniej dwa zabóstwa. Ofiarą drugiego z nich jest kreacjonizm Młodej Ziemi, a zabójcą - współczesna nauka, w świetle której wynik kreacjonistycznych datowań należy pomnożyć przez jakieś półtora miliona, by uzyskać rezultat zbliżony do stanu faktycznego.
2009-03-07 13:48
-
CEL MINIĘTY O CENTYMETR
Na szczegółach biologii się nie znam. Wiem jednak jedno. Największe oszustwa polegają właśnie na tym, że cel jest minięty o centymetr. Dokładnie tak, jak czytam, jest z ewolucją. To tak jak katolicy przekonują, że jedną nazwą nazwani chrześcijanie wierzą w tego samego Boga, że wierzymy w tego samego Jezusa Chrystusa. Szyld ten sam, a cel minięty o centymetr. Oni (katolicy), że ratunek od kary za grzechy jest za uczynki i wiarę, a Bóg twierdzi, że ratunek jest na podstawie wiary. Niby szczegół, a prowadzi do katastrofy. Jakiś czas temu red. Michalkiewicz napisał na swoim blogu, że socjaliści nazywani byli złodziejami szyldów. Coś chyba jest na rzeczy … i może warto wrócić do tego określenia.
2009-03-07 13:50
-
Krok we wlasciwym kierunku
To, co Autorka proponuje, to krok we wlasciwym kierunku. Mnie tez denerwuje to, jak czesto obroncy ewolucjonizmu machaja lekcewazaco reka widzac kreacjonistyczna krytyke i wymieniaja motyle w Anglii, dzioby zieb na Galapagos czy muracje indukowane u muszki owocowki. To rzeczywiscie nie jest odpowiedz na te krytyke, bo spor nie dotyczy mikroewolucji.
Jednak choc znane przeciez rozroznienie poprawiloby na pewno jakosc dyskusji ewolucjonistow z kreacjonistami, to chyba nie usuneloby calkowicie problemow komunikacyjnych. Problem bowiem nie polega na tym, ze ewolucjonisci akceptuja mikro- i makroewolucje, a kreacjoniści - tylko mikroewolucje. Bowiem mikro- i makroewolucja zostaly zdefiniowane w oparciu o pojecie gatunku. Mikroewolucja to zmiany wewnatrz gatunkowe, makroewolucja to zmiany powyzej poziomu gatunku. Kreacjonisci zas twierdza, ze Bog tylko w wyjatkowych przypadkach stwarzal gatunek, najczesciej stwarzal cos powyzej tego poziomu. Te stworzona jednostke taksonomiczna nazywaja baraminem, stworzonym typem albo rodzajem biblijnym. Poniewaz baramin rzadko kiedy pokrywa sie z gatunkiem (jest tak w przypadku czlowieka), a znacznie czesciej jest na poziomie rodzaju lub nawet rodziny, to wprowadzenie rozroznienia mikro- i makroewolucji, choc idace we wlasciwym kierunku, problemu nie rozwiaze.
Dyskusje miedzy ewolucjonistami i kreacjonistami sa przykladem sporu miedzy niewspolmiernymi koncepcjami. Nieporozumienia sa nieuniknione. Tyle ze mozna ich zakres znacznie zmniejszyc. Wystarczy po prostu poznac stanowisko przeciwnika, ktore sie chce krytykowac.
2009-03-07 20:48
-
A u was Murzynow bija...
Autorka:
Ewolucjoniści zmuszeni byliby wyjaśniać, dlaczego nie obserwujemy w zapisie kopalnym niezliczonych form przejściowych.
gizmo: "Rzecz w tym, że odnalezienie choćby jednego organizmu, który zasadnie można określić jako "formę przejściową", w zupełności wystacza, by zasadnie uznać za fałszywe stanowisko , który implikuje nieistnienie "form przejściowych". Byłbyż tedy tiktaalik rosae młotem na fundamentalistyczny kreacjonizm?"
Rzecz w tym, ze Autorka wypowiadala sie o darwinowskim ewolucjonizmie, nie o kreacjonizmie. I pokazala, ze nie sprawdzily sie przewidywania ewolucjonistow co do liczby znalezionych kopalnych form przejsciowych. To prawda, ze nawet jedno takie znalezisko obala stanowisko, wedlug ktorego form przejsciowych nie ma. Nie zmienia to jednak faktu, ze przewidywania darwinowskich ewolucjonistow zakonczyly sie fiaskiem.
Pana uwaga dokladnie odpowiada znanej odpowiedzi z dowcipu:
- dlaczego u was, w Zwiazku Radzieckim, jest taka bieda?
- a u was Murzynow bija.
To prawda, ze w Ameryce panowal rozszalaly rasizm i rzadzili patologiczni faszysci spod znaku Ku-Klux-Klanu. Nie zmienialo to jednak faktu, ze w Zwiazku Radzieckim rzeczywiscie byla bieda z nedza.
2009-03-07 21:26
-
U jednych bieda, u innych pobieda
2009-03-08 00:22
Rzecz w tym, ze Autorka wypowiadala sie o darwinowskim ewolucjonizmie, nie o kreacjonizmie.
Rzecz w tym, że w Autorka wypowiada się o kreacjoniźmie w swoim krótkim tekście, wyraźnie sugerując, jakoby pod względem położenia epistemicznego górował on nad neodarwinowską teorią ewolucji. Otóż właśnie wypada w związku z owymi sugestiami pamiętać, że:
- odkrycie choćby jednego organizmu, który zasadnie może być uznany za "formę przejściową", ma bardzo przykre konsekwencje dla reprezentowanego przez Autorkę stanowiska kreacjonistycznego (przy założeniu, że implikuje ono nieistnienie "form przejściowych").
- okoliczność, że odkryto dotąd niewiele (relatywnie do oczekiwań samego Darwina i niektórych jego następców) "form przejściowych", świadczyłaby przeciwko neodarwinowskiej teorii ewolucji tylko gdyby radośnie optymistyczne przewidywania "odkrywcze" należały do logicznych konsekwencji owej teorii (w koniunkcji z uzasadnionymi założeniami dodatkowymi), co skądinąd nie jest prawdą.
-
@Gizmo
"- odkrycie choćby jednego organizmu, który zasadnie może być uznany za "formę przejściową", ma bardzo przykre konsekwencje dla reprezentowanego przez Autorkę stanowiska kreacjonistycznego (przy założeniu, że implikuje ono nieistnienie "form przejściowych")."
Chyba trochę Pan przesadził. Jeśłi coś "może być uznane", to z definicji może również być uznane za co innego. To nie żaden dowód, to co najwyżej poszlaka. Twierdzenie o "bardzo przykrych konsekwencjach" jest fałszywe.
2009-03-08 10:33
-
pawelch
Chyba trochę Pan przesadził.
2009-03-08 12:03
Przesadził? Wysłowiłem się nader ostrożnie i oględnie :)
Jeśłi coś "może być uznane", to z definicji może również być uznane za co innego. To nie żaden dowód, to co najwyżej poszlaka. Twierdzenie o "bardzo przykrych konsekwencjach" jest fałszywe.
Z jakiej "definicji"? Z tego, że można coś zasadnie uznać za A, nie wynika, że można owo coś zasadnie uznać za nie-A. Jeżeli można coś zasadnie uznać za A, to eo ipso można zasadnie uznać za fałszywe stanowisko, które implikuje nieistnienie A. Być może okoliczność, że można zasadnie uznać za fałszywy kreacjonizm w wydaniu Autorki, nie jawi się Panu jako "bardzo przykra" - nie wiem jeno, czy Autorka ma podobne odczucia. Jeżeli natomiast chce Pan publicznie głosić - wbrew popartemu szczegółowym uzasadnieniem stanowisku ekspertów (np. odnośnie znalezionego kilka lat temu tiktaalika) - że nie odkryto dotąd żadnego organizmu, który można zasadnie uznać za "formę przejściową", to jednak wypadałoby podjąć próbę podważenia stanowiska owych ekspertów, wykazując relewantne błędy lub nadużycia.
-
@gizmo
- okoliczność, że odkryto dotąd niewiele (relatywnie do oczekiwań samego Darwina i niektórych jego następców) "form przejściowych", świadczyłaby przeciwko neodarwinowskiej teorii ewolucji tylko gdyby radośnie optymistyczne przewidywania "odkrywcze" należały do logicznych konsekwencji owej teorii (w koniunkcji z uzasadnionymi założeniami dodatkowymi), co skądinąd nie jest prawdą.
Takich odkryć powinno być mnóstwo, są tylko dwie drogi ewolucji. Albo eksplozja, lub powolna, ale stała. Niestety my jesteśmy tylko świadkami czegoś, czego świat nauki w ogóle nie bierze pod uwagę. Zamiast radośnie optymistyczne, przewidywania są jednoznaczne, pesymistyczne. Gatunki wymierają i to w galobującym tempie. Zdaje się ostatnim ogłoszonym za wymarły jest gatunek z rodziny arlekinów, żywiątko mieszkało gdzieś w Południowej Ameryce. Już go nie ma. Według teorii te wymarłe powiny być zastąpione przez lepsze, sprawniejsze. Nic podobnego nie ma miejsca.
Acha i sprawa kolejna mechanizm ewolucji i doboru, czyli przypadkowych, oraz losowych mutacji wyklucza kierunkowość, czyli w rezultacie, wszystko co żyje powinno być formą przejściową. Jak widzimy jednak, nic z tego, poszczególne gatunki są uporządkowane, ich chromosomy identyczne, a jakiekolwiek zmiany wewnątrz ich powodują katastrofę w organiźmie....
2009-03-08 12:30
-
qwardian
Takich odkryć powinno być mnóstwo.
2009-03-08 13:32
Zakłada Pan najwyraźniej, że gdyby żyło "mnóstwo" form przejściowych, to w dostępnych badaniu (lub już przebadanych) miejscach przetrwałoby do naszych czasów "mnóstwo" dających się zidentyfikować martwych form przejściowych. Ale na czym Pan opiera takie przekonanie? Przejście od pierwszego "mnóstwo" do drugiego "mnóstwo" angażuje milcząco przyjmowane założenia, które wydają się, oględnie mówiąc, naiwnie nierealistyczne - w tej kwestii polecam choćby lekturę dostępnego on-line artykułu Kennetha Millera "Taxonomy, Transitional Forms, and the Fossil Record" (ze szczególnym uwzględnieniem fragmentu "Limits of the Fossil Record").
-
Gdzie jest spis logicznych konsekwencji teorii ewolucji?
gizmo: "okoliczność, że odkryto dotąd niewiele (relatywnie do oczekiwań samego Darwina i niektórych jego następców) "form przejściowych", świadczyłaby przeciwko neodarwinowskiej teorii ewolucji tylko gdyby radośnie optymistyczne przewidywania "odkrywcze" należały do logicznych konsekwencji owej teorii (w koniunkcji z uzasadnionymi założeniami dodatkowymi), co skądinąd nie jest prawdą. "
A co jest prawda? I skad wiadomo, co jest prawda, jesli chodzi o teorie ewolucji? To co naprawde teoria ewolucji przewiduje odnosnie form przejsciowych? Znajdowania niewielu form? Wiadomo, ze sam Darwin wiedzial o trudnosciach w powstawaniu skamienialosci. Jednak przewidywal, ze miare uplywu czasu bedzie sie z trudnoscia, bo z trudnoscia, ale stopniowo odkrywac coraz wiecej skamienialych form przejsciowych. To sie nie sprawdzilo. Skatalogowanych sa miliony skamienialosci, a form posrednich wymienia sie kilka. W tej sytuacji sa dwa wyjscia. Albo wzmacniac moc pierwotnych zastrzezen Darwina co do zapisu kopalnego (powstawanie skamienialosci jest jeszcze trudniejsze), albo proponowac jakies nowe teorie ewolucji. Paru paleontologow poszlo ta nowa droga - nowe gatunki powstaja wzglednie szybko, na malym obszarze i w niewielkich populacjach - co wyjasnia luki w zapisie kopalnym.
Tak czy inaczej trzeba spojrzec prawdzie w oczy i przyznac, ze tamta darwinowska wersja teorii ewolucji jest niezgodna z posiadanymi faktami. Mowienie o logicznych konsekwencjach teorii sugeruje, ze istnieje jakis ich spis. Niestety, nie istnieje. Rozni ewolucjonisci w roznych okresach czasu wypowiadaja sie rozmaicie. Gdy sie okazuje, ze fakty tych wypowiedzi nie potwierdzaja, pozostali glosza, ze "tego teoria ewolucji nie przewidywala". Teoria moze nie przewidywala, ale ewolucjonisci przewidywali.
Sam Darwin uwazal, ze najpowazniejszym potwierdzeniem teorii ewolucji sa odkrycia Haeckla. I przez sto lat darwinisci utrzymywali ten poglad. Gdy ja chodzilem do szkoly, w podrecznikach byly zmodyfikowane rysunki Haeckla. A teraz, gdy sie okazalo, ze Haeckel wykonal swoje rysunk - mowiac eufemistycznie - nie calkiem uczciwie, ewolucjonisci twierdza, ze teza rekapitulacji nie wynika z teorii ewolucji. Czyli twierdza, jak Pan, ze teza Haeckla nie nalezy do logicznych konsekwencji teorii. Przez 100 lat mowili, ze nalezy. Teraz, ze nie nalezy.
Jaka jest prawda? Gdzie jest spis logicznych konsekwencji teorii ewolucji?
Niestety, takiego spisu nigdzie nie ma. Mowienie o nim jest zwyklym mydleniem oczu. Spotkalem sie z opinia, ze teoria ewolucji nieustannie ewoluuje i wymienia wszystkie swoje empiryczne skladniki. I ze zaden skladnik nie jest starszy niz 30 lat. Ze akurat 30 lat, to glowy bym nie dal. Ale jest cos na rzeczy. Przezylem juz tyle lat, ze sam to naocznie zauwazylem. Gdy nowe odkrycia zakwestionuja jakies twierdzenie darwinistow, przechodza nad nim do porzadku, zmieniaja cos w teorii i nadal glosza, ze od 150 lat teoria jest stale potwierdzana.
Moze czas sobie wreszcie powiedziec, ze Darwin wymyslil kiepska teorie? Fizycy nie mieli oporow, by powiedziec to o teorii Newtona. A przeciez teoria grawitacji Newtona w porownaniu z teoria Darwina to cudo naukowe. Ile odkryc dokonano na jej podstawie, ile przewidywan zakonczylo sie sukcesem! Co przewidywala teoria Darwina i ktore z tych przewidywan zakonczyly sie sukcesem? A jednak fizycy uznali, ze teoria grawitacji Newtona jest bledna i zaproponowali nowa, lepsza. Dlaczego biologowie czegos takiego nie robia? Cos ich najwyrazniej paralizuje.
Moja hipoteza jest nastepujaca: teoria Darwina miala dwa mocne skladniki - element filozoficzno-swiatopogladowy i element empiryczny. Ten drugi sie nie sprawdzil i jest stale wymieniany i modyfikowany. Ale pierwszy jest tak mocny, ze uczeni nie maja odwagi, by z ta teoria zerwac. Innymi slowy: moim zdaniem moc teorii Darwina lezy w jej filozoficzno-swiatopogladowym fundamencie. I dlatego czy sie odkryje 5 form przejsciowych czy 5 tysiecy, to nie ma znaczenia. Tak jak dla religii nie ma wiekszego znaczenia, czy fakty ja potwierdzaja.
2009-03-08 14:57
-
@Gizmo
Jest Pan nierzetelny w dyskusji:
najpierw:
"może być uznane"
o tym samym w nast. poście
" można coś zasadnie uznać za"
Powiem Panułopatologicznie - formy przejściowe można uznać za:
- ingerencję kosmitów
- gotowe dzieła Boga
- przejsciówki w ewolucji.
To tak na poczekaniu - możnaby jeszcze wymyślec kilka opcji.
Czego to dowodzi??? I jaki to poważny problem dla kreacjonistów?
2009-03-08 22:59
-
Ewolucja konia
Jako dowod, ze ewolucjonisci nie maja racji, kreacjonisci podaja, ze nie zaobserwowali ewolucji konia. Dlugo siedizeili, dlugo czekali, ale temu koniu nic nie wyroslo nowego, wiec im wyszlo, ze ewolucja to bujda. Rewelacyjny w swej prostocie dowod. Kij tam, ze sam proces mial trwac jakies 55 milionow lat - oni nie zaobserwowali i juz.
2009-03-08 23:44
-
Prosze o namiary bibliograficzne
Middlefinger: "Jako dowod, ze ewolucjonisci nie maja racji, kreacjonisci podaja, ze nie zaobserwowali ewolucji konia. Dlugo siedizeili, dlugo czekali, ale temu koniu nic nie wyroslo nowego, wiec im wyszlo, ze ewolucja to bujda. Rewelacyjny w swej prostocie dowod. Kij tam, ze sam proces mial trwac jakies 55 milionow lat - oni nie zaobserwowali i juz."
O kim Pan mowi? Mozna prosic o namiary bibliograficzne? Autor, tytul, miejsce i rok wydania, nr strony? Ewentualnie adres elektroniczny.
Pan opisuje tak glupi poglad, ze nie wierze, by on realnie byl przez kogokolwiek gloszony. Podejrzewam, ze sam Pan go wymyslil. :-)
2009-03-09 01:16
-
do pana Vita publica sine deo
Ja mam takie, może głupio brzmięce dla pana pytanie:
A czy Pan dopuszcza istnienie Boga, ale nie jakiejś zjawy, czy nieokreślonego ducha, tylko Boga, tego który nazywa się Jezus Chrystus ?
Ale prosze o opowiedź tak lub nie, wówczas jeszcze jedno zdanie napiszę.
2009-03-09 07:33
-
Mam dwa pytania
Mam dwa pytania:
1 Czy przed tysiącami lat mogli żyć obok siebie ludzie tacy jak my i stworzenia, które dziś nazywamu wielka stopa? i które to stworzenia żyją podobno taże teraz?
2 Co państwo sądzą o poglądach Cremo wyrażonymi w książce "Zakazana archeologia"?
2009-03-09 08:48
-
pawelch
Jest Pan nierzetelny w dyskusji
W moich wcześniejszych wypowiedziach, do których się Pan odnosił, mowa była o tym, że można coś zasadnie uznać, więc nierzetelność jest raczej Pańskim udziałem, bo to Pan dyskretnie pominął owo "zasadnie". Skoro ma Pan takie skłonności, to zalecam na przyszłość więcej ostrożności w oskarżaniu innych o "nierzetelność w dyskusji", bo łatwo się publicznie wygłupić.
Formy przejściowe można uznać za...
Co ważnego ma wynikać z tego, że może Pan uznać "formy przejściowe" za "ingerencję kosmitów" lub za "gotowe dzieło Boga"? Czy coś ważnego wynika z tego, że ktoś może uznać Jezusa za kosmitę, a Jarosława Kaczyńskiego - za kolejną inkarnację Juliusza Cezara?
I jaki to poważny problem dla kreacjonistów?
Kandydatem na "poważny problem dla kreacjonistów" jest okoliczność, że można zasadnie uznać kreacjonizm Młodej Ziemi za fałszywy.
2009-03-09 11:38
-
Jak trzeba - wiadomo, jak nie trzeba - nie wiadomo
A co jest prawda? I skad wiadomo, co jest prawda, jesli chodzi o teorie ewolucji? (...) Mowienie o logicznych konsekwencjach teorii sugeruje, ze istnieje jakis ich spis. Niestety, nie istnieje (...) Jaka jest prawda? Gdzie jest spis logicznych konsekwencji teorii ewolucji?
2009-03-09 12:45
Czy chodzi Panu o to, że nie wiadomo, co jest logiczną konsekwencją teorii ewolucji, ale zarazem wiadomo - wiadomo bowiem, że jest ona "niezgodna z posiadanymi faktami"? Nie wiadomo - gdy trzeba zdyskredytować sugestię, że radosne przewidywania "odkrywcze" nie należą do logicznych konsekwencji teorii ewolucji, ale zarazem wiadomo - bo okazuje się oto, że niespełnienie owych radosnych przewidywań oznacza falsyfikację/dyskonfirmację teorii ewolucji, której "empiryczny składnik się nie sprawdził". Czy to jest z grubsza stanowisko, którego Pan chce bronić?
Żeby z teorii ewolucji wyprowadzić "ilościowe" przewidywania "odkrywcze", potrzebne są dodatkowe założenia (dotyczące kwestii, które z całą pewnością nie należą do zakresu przedmiotowego owej teorii). Otóż założenia, które są potrzebne, by uzyskać radośnie optymistyczne przewidywania "odkrywcze", mogą być zasadnie uznane za bezzasadne (m. in. z powodów, które szkicuje w przywołanym wcześniej tekście Kenneth Miller).
Moim zdaniem moc teorii Darwina lezy w jej filozoficzno-swiatopogladowym fundamencie.
Pewnikiem to właśnie ów bezbożny "fundament filozoficzno-światopoglądowy" tak zauroczył gorliwych chrześcijan w rodzaju Fishera, Dobzhansky'ego, Millera czy Ayali :)
-
teoria ewolucji
mniejsza o bezzasadny termin teoria.
zatem TE to nie jest rozmowa o faktach, tylko o interpretacji faktów.
I to interpretacji wedle z góry założonej tezy.
2009-03-09 16:04
-
Czy da sie bronic teorii ewolucji bez rozpowszechniania mitow?
gizmo:
"Czy chodzi Panu o to, że nie wiadomo, co jest logiczną konsekwencją teorii ewolucji, ale zarazem wiadomo - wiadomo bowiem, że jest ona "niezgodna z posiadanymi faktami"? Nie wiadomo - gdy trzeba zdyskredytować sugestię, że radosne przewidywania "odkrywcze" nie należą do logicznych konsekwencji teorii ewolucji, ale zarazem wiadomo - bo okazuje się oto, że niespełnienie owych radosnych przewidywań oznacza falsyfikację/dyskonfirmację teorii ewolucji, której "empiryczny składnik się nie sprawdził". Czy to jest z grubsza stanowisko, którego Pan chce bronić?"
kazjod:
Zadalem Panu proste pytanie "gdzie mozna znalezc logiczne konsekwencje teorii ewolucji?" Bo zeby oceniac, czy teoria ta sie sprawdzila, trzeba wiedziec, co przewiduje. A Pan zamiast na proste pytanie odpowiedziec, ucieka znana nam juz metoda "a u was Murzynow bija..." w atakowanie mnie.
gizmo:
"Żeby z teorii ewolucji wyprowadzić "ilościowe" przewidywania "odkrywcze", potrzebne są dodatkowe założenia (dotyczące kwestii, które z całą pewnością nie należą do zakresu przedmiotowego owej teorii). Otóż założenia, które są potrzebne, by uzyskać radośnie optymistyczne przewidywania "odkrywcze", mogą być zasadnie uznane za bezzasadne (m. in. z powodów, które szkicuje w przywołanym wcześniej tekście Kenneth Miller)."
kazjod:
Sytuacja z tymi logicznymi konsekwencjami jest nastepujaca. Kazdy ustalony fakt z dziedziny tej teorii ewolucjonisci sa w stanie pokazac jako popierajacy teorię. Ale gdy sie okaze, ze zostal zle ustalony i trzeba cofnac jego akceptacje, to sa w stanie pokazac, ze nie wynikal z teorii. Mozna to tak ujac: dla kazdego mozliwego faktu istnieje co najmniej jeden zespol warunkow poczatkowych takich, ze w polaczeniu z teoria ewolucji, fakt ten (zdanie o nim) wynika z teorii; ale takze istnieje co najmniej jeden zespol warunkow poczatkowych takich, ze w koniunkcji z nimi z teorii ewolucji wynika negacja tego faktu. Prosciej: teoria ewolucji jest w stanie uznac dowolny fakt ze swojej dziedziny za swoja konsekwencje lub przeciwnie, uznac, ze nie wynika on z teorii. Jeszcze prosciej: teoria ewolucji jest w stanie wyjasnic lub odrzucic cokolwiek. A jesli dodamy, ze niczego nie przewiduje, to otrzymujemy obraz, o jakim pisalem wczesniej. Teorie te potwierdza wszystko, a nic nie jest z nia niezgodne. Jak kiedys metaforycznie napisal Walter ReMine, teoria ewolucji dostosowuje sie do posiadanych faktow jak mgla do nierownosci terenu.
Nie znaczy to jednak, ze konkretne osoby w konkretnym czasie nie mialy precyzyjnych przekonan, co z tej teorii wynika, a co nie wynika. Po odczekaniu dluzszego czasu okazywalo sie, ze nie wychodzily na tym najlepiej. Ale inni ewolucjonisci wskazywali bledy, popelnione przez swoich poprzednikow, ratujac tym samym teorie (tak jak robi to reklamowany przez Pana Miller).
kazjod dawniej:
Moim zdaniem moc teorii Darwina lezy w jej filozoficzno-swiatopogladowym fundamencie.
gizmo:
"Pewnikiem to właśnie ów bezbożny "fundament filozoficzno-światopoglądowy" tak zauroczył gorliwych chrześcijan w rodzaju Fishera, Dobzhansky'ego, Millera czy Ayali :)
kazjod:
Przez moment myslalem, ze to sam abp Zycinski ukrywa sie pod pseudonimem gizmo. Bo kto sie moze odwazyc do oceniania stopnia gorliwosci chrzescijanskiej jesli nie duchowi arcypasterze? Ale nie, przypomnialem sobie, ze pisal Pan o "niejakim Jezusie" i doszedlem do wniosku, ze abp takich slow by nie uzyl. No i buzke Pan zamiescil na koncu, co wskazuje, ze jaja Pan sobie robi. Ale zeby Panskie slowa nikogo pobocznego nie zmylily, pare komentarzy.
Gorliwosc chrzescijanska tych uczonych to taki sam mit jak z Darwinem, ktorego tez tak sie przedstawia. Wezmy takiego Dobzhansky'ego. Jego uczen, Francisco Ayala (Pan go wymienia w tym gronie), tak pisal o swoim mistrzu:
"Dobzhansky byl religijnym czlowiekiem, chociaz jawnie odrzucal podstawowe przekonania tradycyjnej religii takie jak istnienie osobowego Boga i zycie pozagrobowe. Jego religijnosc byla ugruntowana na przekonaniu, ze we wszechswiecie istnieje jakis sens. Widzial on ten sens w fakcie, ze ewolucja utworzyla wspaniala roznorodnosc swiata ozywionego, postepujac od pierwotnych form zycia do rodzaju ludzkiego. Dobzhansky utrzymywal, ze w czlowieku ewolucja biologiczna transcendowala siebie wkraczajac w krolestwo samoswiadomosci i kultury. Wierzyl on, ze jakos ludzkosc w koncu wyewoluuje w wyzsze poziomy harmonii i tworczosci" [Francisco Ayala, "Nothing in biology makes sense except in the light of evolution," Journal of Heredity, vol. 68 (January-February 1977), pp. 3.9]
A wiec ten gorliwy chrzescijanin, jak go Pan nazwal, nie wierzyl w Boga ani zycie pozagrobowe. Ayala, jego uczen, jest bylym ksiedzem katolickim i pewnie jest tak samo religijny jak jego mistrz.
Kogo Pan tam jeszcze wymienil? Aha, Kennetha Millera. Czyli tego, ktorego Jerry Coyne miesiac temu (w Panskim stylu zreszta) nazwal kreacjonistą (Jerry A. Coyne, "Seeing and Believing", The New Republic, February 4, 2009, http://tiny.pl/bftc). Pseudouczonego Pan tu daje za wzor? Rzeczywiscie, jaja Pan sobie robi.
No, ale najwazniejsze, zebysmy zdrowi byli. A ewolucjonisci i tak sobie poradza.
2009-03-09 23:02
-
@kazjod: zrodlo, zrodlo powiedz przecie...
kazjod dixit: "" Sam Darwin uwazal, ze najpowazniejszym potwierdzeniem teorii ewolucji sa odkrycia Haeckla. """ O tu mamy wszystko co Darwin kiedykolwiek naisal, lacznie z listami do Haeckl. Smialo jak to zauwazyl Kazjod The Archivist: "Autor, tytul, miejsce i rok wydania, nr strony? Ewentualnie adres elektroniczny." Jak sie juz z tym nasz dzielny znawca Darwina upora proponuje mala zabawe umyslowa: Wyobrazmy sobie ze autor podstawowych twierdzen nowoczesnej teorii atomowej budowy materii mial slabosc do flogistonu, substancje owa holubil, badal i atomow jej poszukiwal. Ba, uwazal nawet ze bez flogistonu teoria owa (mowa o atomach oczywiscie) nie ma najmniejszego sensu. To wymyslona historia majaca na celu pokazac ze kopanie po kostkach ojca-zalozyciela nawet za przejaskrawione bzduractwa nijak sie ma do prawdziwosci XXIw ujecia atomistycznej teorii materii. Nasz milosnik flogistonu mial racje kiedy chodzi o atomy. nawet gdyby, (powtarzam: gdyby, gdyby, gdyby) kazjod zdolal wykazac ze Darwin byl jak nasz hipotetyczny flogistonik atomowy zakochany byl w Haecklu to i tak mozna to o kant tylnej czesci tyranozaura rozbic. Aha, dla milosnikow teorii atomowej : http://en.wikipedia.org/wiki/John_Dalton """ Dalton's "rule of greatest simplicity" caused him to assume that the formula for water was OH and ammonia was NH, quite different from our modern understanding.""" Dla kazjoda to powinien byc powod aby pozostac przy Arystotelesie: http://www.angelfire.com/sc2/atomtheory/aristotle.html Zenada.
2009-03-10 00:21
-
Darwin online
Aby sie nam Profesor nie zagubil w sieci: http://darwin-online.org.uk/
2009-03-10 00:23
-
Z jakiegoś powodu, dyskusje
Z jakiegoś powodu, dyskusje dotyczące teorii ewolucji, wywołują wielke zainteresowanie. Poziom napięcia dyskutantów jest poważny. Ja zaobserwowałem, że miłośnicy małpoludów, prześcigają się w złośliwościach, które mają pokazać jak to swobodnie pokonują w dyskusji przeciwników. Przyczyna tego zacietrzewienia musi być bardzo ważna. Poważnie podejrzewam, że tak naprawdę to walka o to, czy Bóg jest czy Boga nie ma. Jeżeli tak jest, to należy poszukać w innym miejscu historii odpowiedzi na to pytanie.
2009-03-10 07:30
-
dyskusije o wale korbowym i Ksiazycu z sera Gouda
Z jakiegoś powodu, dyskusje dotyczące teorii napedu wozkow widlowych, wywołują wielke zainteresowanie. Poziom napięcia dyskutantów jest poważny. Ja zaobserwowałem, że miłośnicy ma, niewatpliie blednej teorii jakoby owe wozki nie byly napedzane energia astralna Pana Naszechu Krasnala Ruchaly prześcigają się w złośliwościach. Jeszcze bardziej zlosliwi sa astronomowie dyskutujacy ze zwolennikami Teorii Serowoksiezycowej. A przeciez powinni spokojnie usiasc, lulke zapalic i traktowac niedouczencow jak normalnych partnerow w dyskusji w ktorej obie srony dochodza do wspolnego, oczywiscie Niewatpliwie Slusznego serowoksiezycowego stanowiska,
2009-03-10 08:22
-
Cuda we mgle
Zadalem Panu proste pytanie "gdzie mozna znalezc logiczne konsekwencje teorii ewolucji?"
Wszystkie logiczne konsekwencje dowolnej teorii naukowej można zapewne znaleźć w Popperowskim Trzecim Świecie. Jeżeli Pan "znalazł" logiczne konsekwencje teorii ewolucji, to chyba Pan wie, gdzie (choć jeżeli samo mówienie o o owych konsekwencjach to "mydlenie oczu", być może znalazł je Pan po omacku). Jeżeli Pan nie "znalazł" owych konsekwencji (choćby z powodu "zamydlenia oczu"), to najwyraźniej jest Pan cudotwórcą - o czym poniżej.
Bo zeby oceniac, czy teoria ta sie sprawdzila, trzeba wiedziec, co przewiduje.
Ano właśnie. Pan tego nie wie, skoro Pan utrzymuje, że samo mówienie o logicznych konsekwencjach teorii ewolucji to ostatecznie "mydlenie oczu" - zarazem Pan to wie, skoro Pan ochoczo "ocenia, czy teoria ta się sprawdziła", ogłaszając, że "empiryczny składnik się nie sprawdził". Logiczno-metodologiczny cud!...znana nam juz metoda "a u was Murzynow bija..."
Raczej "a u was to zachodzą logiczno-metodologiczne cuda".
Sytuacja z tymi logicznymi konsekwencjami jest nastepujaca...
2009-03-10 12:43
Sytuacja jest następująca: sugerował Pan, że niespełnienie radośnie optymistycznych przewidywań "odkrywczych" (w kwestii form przejściowych) podważa neodarwinowską teorię ewolucji; jeżeli potrafi Pan wyprowadzić owe przewidywania bez założeń, których nie da się dorzecznie potraktować jako składowych neodarwinowskiej teorii ewolucji ani zasadnie zakwestionować - chętnie zapoznam się ze stosownym rozumowaniem i odpowiednio zmodyfikuję swoje poglądy; jeżeli Pan nie potrafi - generowanie metaforycznej "mgły" wiele tu nie pomoże.
....inni ewolucjonisci wskazywali bledy, popelnione przez swoich poprzednikow, ratujac tym samym teorie (tak jak robi to reklamowany przez Pana Miller).
Ale czego dotyczą owe diagnozowane przez Millera "błędy"? Czy nie da się atakować neodarwinowskiej teorii ewolucji bez rozpowszechniania mitu, że do jej zakresu należą także kwestie geologicznych czy fizyko-chemicznych uwarunkowań trwałości/dostępności szczątków martwych organizmów?
Bo kto sie moze odwazyc do oceniania stopnia gorliwosci chrzescijanskiej jesli nie duchowi arcypasterze?
To Pan jest duchowym arcypasterzem? Bo przecież ocenia Pan stopień gorliwości chrześcijańskiej Francisco Ayali (jako zerowy lub bliski zeru).
Ale nie, przypomnialem sobie, ze pisal Pan o "niejakim Jezusie" i doszedlem do wniosku, ze abp takich slow by nie uzyl.
Prawdziwie pobożny arcybiskup - raczej nie. Ale darwinowska wtyczka w Episkopacie?
Wezmy takiego Dobzhansky'ego. Jego uczen, Francisco Ayala (Pan go wymienia w tym gronie), tak pisal o swoim mistrzu...
Jego długoletni współpracownik, Ernst Mayr, tak pisał o swoim koledze:
"I am an atheist. There is nothing that supports the idea of a personal God. On the other hand, famous evolutionists such as Dobzhansky were firm believers in a personal God. He would work as a scientist all week and then on Sunday get down on his knees and pray to God"
Nie chce Pan Dobzhansky'ego? Trudno - w zamian dostaje Pan Francisa Collinsa i Simona Conwaya Morrisa.
Ayala, jego uczen, jest bylym ksiedzem katolickim
Sympatyczny Tadeusz Gadacz też jest podobno "byłym księdzem katolickim" - czy powiadomi go Pan osobiście, że eo ipso nie kwalifikuje się jako chrześcijanin? Bo on chyba tego nie wie.
i pewnie jest tak samo religijny jak jego mistrz.
W świetle poświęconego mu artykułu "The Christian Man's Evolution" z ubiegłorocznego Scientific American z pewnością nie można wykluczyć, że jest tak samo religijny jak Dobzhansky wedle Mayra.
Kogo Pan tam jeszcze wymienil? Aha, Kennetha Millera. Czyli tego, ktorego Jerry Coyne miesiac temu (w Panskim stylu zreszta) nazwal kreacjonistą (...) Pseudouczonego Pan tu daje za wzor?
Coyne słusznie nazywa Millera "an observant catholic" oraz przypisuje mu wierzenia, które można zasadnie określić jako "kreacjonistyczne". Wszystko się zgadza - z wyjątkiem Pańskiej osobliwej sugestii, że wedle moich standardów nie można zarazem być uczonym i akceptować owych wierzeń (za zacnego uczonego uznaję pewnego człowieka, którzy skądinąd gorliwie wierzy w reinkarnację i liczne buddyjskie piekła - sam Pan widzi, jakim wyrozumiały).
A ewolucjonisci i tak sobie poradza.
Niech Pan nie traci nadziei :)
-
mtwapa
Chce Pan, zebym podal dokladne namiary na twierdzenie Darwina, ze odkrycia Haeckla stanowia najmocniejsze poparcie dla jego teorii ewolucji. Tylko po co, skoro pisze Pan dalej, ze nawet jesli to podam, to i tak mozna to potluc o kant tylnej czesci dinozaura? Jesli zmieni Pan zdanie i uzna, ze ma to jakies znaczenie, to podam.
Przy okazji: Pan blednie lokuje moj sprzeciw wobec teorii ewolucji. Ja nie podwazam prawdziwosci XXI-wiecznej wersji tej teorii metoda kopania po kostkach zalozyciela. Gdziez bym smial? Ani ta metoda, ani zadna inna. Mnie chodzi o cos innego - o to mianowicie, ze darwinowska teoria ewolucji jest w stanie wchlonac lub odrzucic dowolny fakt, ze wyjasnia wszystko, a niczego nie przewiduje. Rozni sie tym znacznie od tego, co widzimy w fizyce. Dziwie sie tylko, ze sami biologowie udaja, ze tego nie dostrzegaja. A sama teoria? No, coz. Lepszej nie ma, chociaz... teoria przerywanej rownowagi jest chyba krokiem w dobrym kierunku.
2009-03-10 13:33
-
o niedzielnych wierzacych uczonych
gizmo: "
Jego długoletni współpracownik, Ernst Mayr, tak pisał o swoim koledze:
"I am an atheist. There is nothing that supports the idea of a personal God. On the other hand, famous evolutionists such as Dobzhansky were firm believers in a personal God. He would work as a scientist all week and then on Sunday get down on his knees and pray to God"
kazjod:
A abp Zycinski pisal, ze Darwin byl wierzacy. Kiedys na konferencji na KULu podalem, ze uczeni moga byc wierzacy w niedziele, ale w ciagu tygodnia musza byc niewierzacy. Nie za bardzo to sie spodobalo sluchaczom, ale widze, ze Mayr mowil o tym wczesniej. :-) Trudno byc oryginalnym.
gizmo:
"Nie chce Pan Dobzhansky'ego? Trudno - w zamian dostaje Pan Francisa Collinsa i Simona Conwaya Morrisa."
kazjod:
To tak bedzie mi Pan wrzucal kolejnych uczonych? Mam ogolna hipoteze: uprawianie nauki jest niezgodne z wiara religijna (w teistycznym sensie) - chyba ze przyjmiemy podzial "niedziela - reszta tygodnia". Jesli Pan z tym polemizuje, to prosze pokazac, jak przekonania religijne jakiegos uczonego zgodne sa z tym, co on robi w nauce.
Collins tak napisal:
"Bog, nieograniczony w czasie i przestrzeni, stworzyl Wszechswiat i ustanowil prawa przyrody, ktore nim rzadza. Pragnac zaludnic Wszechswiat zywymi istotami, wybral elegancki mechanizm ewolucji, aby stworzyc mikroorganizmy, rosliny i zwierzeta wszelkich rodzajow. Co godne najwyzszej uwagi, Bog celowo wybral ten sam mechanizm, by umozliwic powstanie wyjatkowych istot obdarzonych inteligencja, umiejetnoscia odrozniania dobra od zla, wolna wola i pragnieniem poszukiwania kontaktu z Nim samym. Wiedzial On takze, ze istoty te beda niekiedy decydowaly sie na lamanie prawa moralnego.
Poglad ten jest calkowicie zgodny ze wszystkim, czego dowiadujemy sie dizeki nauce o swiecie przyrody. Jest rowniez calkowicie zgodny z wielkimi monoteistycznymi religiami swiata"
[Francis S. Collins, Jezyk Boga. Kod zycia -nauka potwierdza wiare, Swiat Ksiazki, Warszawa 2008, s. 164.]
Collins ma racje, ze ten poglad jest calkowicie zgodny ze wszystkim, czego dowiadujemy sie dzieki nauce o swiecie przyrody. Ale nie ma racji, ze jest on calkowicie zgodny z wielkimi monoteistycznymi religiami swiata. Poglad, jaki wyrazil, ma religijny charakter, ale to jest deizm. A deizm jest herezja we wszystkich teistycznych religiach.
Teizm nie moze byc zgodny z nauka, gdyz teizm glosi aktywnosc Boga w swiecie, a nauka taka aktywnosc wyklucza. Zamiast wrzucac kolejne nazwiska, prosze uporac sie z ta niezgodnoscia.
2009-03-10 13:54
-
dinozaurzyzm tylny
""" Chce Pan, zebym podal dokladne namiary na twierdzenie Darwina, ze odkrycia Haeckla stanowia najmocniejsze poparcie dla jego teorii ewolucji. Tylko po co, skoro pisze Pan dalej, ze nawet jesli to podam, to i tak mozna to potluc o kant tylnej czesci dinozaura? """ Takie juz mam zaciecie sportowe ze wychwytuje osobnikow rzucajacych dosc dobitnymi twierdzeniami bez cytacji/zrodel. Darwin-online jest latwo w miare przeszukiwalny, swoich twierdzen Profesor Kazjod przeciez nie smial wyssac z z perfekcyjnie wymytego palucha nogi lewej, skad wiec ta skromnosc i ociaganie? Moze jednak laskawie rzuci Pan tym linkiem? Pokazalem na przykladzie Daltona dlaczego to co ojciec/tworca jakiej teorii myslal X lat temu nie przeklada sie na to czy obecna jej formulacja jest ona zgodna z obserwowalnymi faktami czy tez nie. I dlaczego uwazam ze palkowanie Darwina Haecklem jest nie rylko bezproduktywne ale wskazuje na brak rzetelnych kontr-argumentow.
2009-03-10 15:01
-
tik, tik, tik, Tiktaalik
""" Mnie chodzi o cos innego - o to mianowicie, ze darwinowska teoria ewolucji jest w stanie wchlonac lub odrzucic dowolny fakt, ze wyjasnia wszystko, a niczego nie przewiduje. """ Yep. Faceci co to zgodnie z teoria dryfu kontynentalnego przewidzieli klimat na Ellesmere Island w Dewonie, i wydlubali ze skal w/w stwora nijakich ewolucyjnych zalozen nie zrobili. Przypuszczam ze watpie.
2009-03-10 15:35
-
do pana mtwapa
Czy Pan aby nie jest nadmiernie pobudzony ? Słowa się Panu mielą, sens trudno uchwycić. A może z uczoności, spojżenie na klawiaturę się Panu przyćmiło ? Panie mtwapa, a może rzeczywiście Pan walczysz o co innego niż piszesz ?
2009-03-11 06:51
-
Errata
Zamiast:
jeżeli potrafi Pan wyprowadzić owe przewidywania bez założeń, których nie da się dorzecznie potraktować jako składowych neodarwinowskiej teorii ewolucji ani zasadnie zakwestionować...
winno oczywiście być:
jeżeli potrafi Pan wyprowadzić owe przewidywania bez założeń, których nie da się dorzecznie potraktować jako składowych neodarwinowskiej teorii ewolucji oraz które można zasadnie zakwestionować
2009-03-11 12:54
-
Cuda, cuda ogłaszają!
Mnie chodzi o cos innego - o to mianowicie, ze darwinowska teoria ewolucji jest w stanie wchlonac lub odrzucic dowolny fakt, ze wyjasnia wszystko, a niczego nie przewiduje.
Jeżeli o to Panu chodzi, to zaiste jest Pan cudotwórcą - potrafi Pan pokazać, że "nie sprawdził się empiryczny składnik" teorii, która skądinąd "niczego nie przewiduje"!
Jesli Pan z tym polemizuje, to prosze pokazac, jak przekonania religijne jakiegos uczonego zgodne sa z tym, co on robi w nauce.
Błędnie odczytał Pan moje argumentacyjne intencje. Nie chodzi o to, że są prominentni naukowcy, którym udało się udatnie uzgodnić neodarwinowski ewolucjonizm z ich monoteistycznymi wierzeniami. Rzecz raczej w tym, że są prominentni apologeci ewolucjonizmu, którzy skądinąd kultywują monoteistyczne wierzenia (niekiedy najwyraźniej z wielkim entuzjazmem - vide Collins, Miller czy Morris). Otóż okoliczność ta przemawia, przynajmniej prima facie, przeciwko Pańskiej hipotezie o domniemanym składniku "filozoficzno-światopoglądowy" jako źródle atrakcyjności teorii ewolucji na rynku naukowych idei - magnesie, który przyciąga ludzi szukających materiałów do budowy bezbożnej wizji świata i człowieka.
Teizm nie moze byc zgodny z nauka, gdyz teizm glosi aktywnosc Boga w swiecie, a nauka taka aktywnosc wyklucza. Zamiast wrzucac kolejne nazwiska, prosze uporac sie z ta niezgodnoscia.
Jeżeli żaden zbiór twierdzeń naukowych nie implikuje negacji tezy teistycznej, to w oczywistym sensie teza teistyczna "może być zgodna z nauką" (rozumianą jako stosowny zbiór twierdzeń o świecie). Naturalizm metodologiczny, o który zapewne Panu chodzi, jest ostatecznie pewną dyrektywą (bierz pod uwagę tylko wyjaśnienia "naturalne") - nie może zatem być logicznie "niezgodny" z tezą teistyczną. Pan na to odpowie, że nie podobna zarazem respektować naturalizmu metodologicznego oraz dyrektywy centralnej dla teistycznego myślenia o świecie (bierz pod uwagę wyjaśnienia "supranaturalne"). Otóż podobna - wystarczy przyjąć, że są różne poziomy eksplanacyjne: do naturalistycznych wyjaśnień naukowych (których dotyczy dyrektywa naturalizmu metodologicznego) można dobudowywać super-wyjaśnienia, czyniąc przy okazji zadość dyrektywie "supranaturalistycznej".Czy nadaję się na domorosłego rzecznika abp. Życińskiego? :)
2009-03-11 15:21
-
rzecznik wyjaśnia
Gdy wspominam o dowolnym "zbiorze twierdzeń naukowych", mam oczywiście na myśli dowolny niesprzeczny zbiór takich twierdzeń.
2009-03-11 15:32
pozostałe notki »
-
2009-03-06 13:38
KONSUMOWAĆ CZY OSZCZĘDZAĆ?
Śledząc serwisy informacyjne, łatwo można dojść do przekonania, że wszystkie problemy trapiące gospodarkę światową, spowodowane są malejącą konsumpcją. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to pogląd błędny. Stan gospodarki światowej wynika z malejących oszczędności i...
komentarze (25) -
2009-03-05 15:42
KAMPANIE W INFLANTACH I JAN KAROL CHODKIEWICZ
POLSKIE SUKCESY I ICH NIEPRZYPADKOWI AUTORZY : Paweł Jasienica spostrzegł rzecz ciekawą - w wieku XVII śmierć wybitnego hetmana nie była dla kraju niepowetowaną stratą - buławę obejmowali godni zastępcy, dorastali kolejni nieprzeciętni wodzowie: "Oto jedna z...
komentarze (14) -
2009-03-04 14:48
KRYZYS - WROTA WOLNOŚCI CZY NIEWOLI?
Większość zmian w świecie, szczególnie wśród ludzi, dokonuje się w wyniku kryzysu. Coś musi się nam zawalić, byśmy w to miejsce zbudowali coś nowego. Obecny kryzys finansowy i gospodarczy otwiera takie możliwości. Jakie czynniki przemawiają za jego dobrymi, a jakie za...
komentarze (9)
zgłoś nadużycie
Zgłoszenie zostało zapisane.
Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.
Dodaj do listy zablokowanych
Czy na pewno chcesz zablokować tego użytkownika?
Trzymasz w ręku gazetę niezwykłą. Już sam tytuł "idź POD PRĄD" sugeruje, że na naszych łamach spotkasz się z poglądami stojącymi w konflikcie z powszechnie lansowanymi opiniami. Najważniejsze jest jednak to, że pragniemy opisywać rzeczywistość nie z perspektywy teologii, dogmatów czy zmiennych nauk kościołów, lecz w oparciu o Słowo Boga, Biblię. Co więcej, uważamy, że Bóg wyposażył Cię we wszystko, abyś samodzielnie mógł ocenić, czy nasze wnioski rzeczywiście z niej wypływają. Bóg nie skierował Pisma Świętego do kasty kapłanów czy profesorów teologii. On napisał je jako list skierowany bezpośrednio do Ciebie! Od wielu lat w naszej Ojczyźnie pojęcia: chrześcijanin, chrześcijański mocno się zdyskredytowały. Stało się tak głównie "dzięki" zastępom faryzeuszy religijnych ochoczo określających się tymi wielce zobowiązującymi tytułami. Naszą ambicją jest przyczynienie się do tego, by słowo chrześcijanin - czyli "należący do Chrystusa" - odzyskało w Polsce należny mu blask!
moje ostatnie komentarze »
-
Za ok dwa tygodnie bezie druga część artykułu. Zapraszamy wtedy do komentowania - tu dyskusja...
2010-02-09 02:19
-
Przyznał się Pan do swojej ignorancji w temacie, przyznał się Pan do braku szacunku dla nas,...
2010-02-08 12:11
-
Pożegnanie z Matte Kaboomem mamy już za sobą - kilkanaście wpisów wcześniej. Z bardzo...
2010-02-07 21:30
-
W pełni popieramy wniosek!!!
2010-02-05 21:39
-
http://podprad.org/foto-3.php Tu jest mała próbka - jeśli Pan sobie życzy, możemy więcej...
2010-02-04 21:16
ostatnie notki »
-
NIE DZIWIĘ SIĘ UKRAIŃCOM!
2010-02-08 16:06
-
CZY PAMIĘTAMY, SKĄD TO MAMY?
2010-02-07 23:11
-
URODZONY PRZED SOBĄ
2010-02-06 23:09
-
DWIE POLSKI
2010-02-05 00:46
-
INTERNAUCI KPIĄ Z TUSKA!!!
2010-02-04 18:41
najpopularniejsze notki »
-
KREACJONIZM A PORZĄDEK SPOŁECZNY
komentarze: 72
-
TRAGEDIA CZY RADOŚĆ?
komentarze: 61
-
DZIESIĘĆ NAJWIĘKSZYCH BŁĘDÓW DARWINA
komentarze: 54
-
NIE DZIWIĘ SIĘ UKRAIŃCOM!
komentarze: 44
-
INTERNAUCI KPIĄ Z TUSKA!!!
komentarze: 39
aktywne dyskusje »
-
NIE DZIWIĘ SIĘ UKRAIŃCOM!
komentarze: 44ostatnio: Romualdas
-
KREACJONIZM A PORZĄDEK SPOŁECZNY
komentarze: 72ostatnio: p setkowicz
-
DZIESIĘĆ NAJWIĘKSZYCH BŁĘDÓW DARWINA
komentarze: 54ostatnio: kashmir
-
CZY PAMIĘTAMY, SKĄD TO MAMY?
komentarze: 8ostatnio: lena09
-
CZY CHCIAŁBYŚ WYGRAĆ FORTUNĘ NA LOTERII?
komentarze: 9ostatnio: kaiser


komentarze (33) skomentuj